"Otwarcie atomu na molekułę sięga aż do sfery ducha"

Jest rok 1967 . Jeszcze wtedy nie było mnie na świecie...a może już byłem ? Tak czy siak,  w tym właśnie roku ukazuje się książka napisana przez mojego imiennika Koestlera pt "duch w maszynie"(The Ghost in the Machine)
"Indianie widząc pędzący przez prerie pociąg byli pewni, że musi w nim być ukryty koń".
Właściwie to nie o książkę Koestlera mi chodzi , ale o być może istotny fakt prawdy , z którym poczułem się nieswojo. Być może jest to efektem nagromadzenia ego i   nic w tym szczególnego ...a jednak w pewien sposób poczułem się nieswojo sam nie wiem dlaczego.  Kiedy usłyszałem ten tytuł "Duch w maszynie" zadałem sobie pytanie : "Czyżbym rzeczywiście był jedynie maszyną dla jakiegoś wędrującego wszechświatem Ducha?"
Odwołując  się do “ducha w maszynie” (deus ex machina) nie mam  jednak zamiaru  wyjaśnić coś z natury umysłu, albowiem  każde odwołanie się do  wewnętrznych procesów celem  wyjaśnienia inteligencji wymaga użycia procesów inteligentnych, a więc niczego mi nie wyjaśni prócz mojej niemocy wyjaśnienia czegokolwiek .
Należało by więc przeskoczyć mur sprzeczności mojej  inteligencji i wybrać się w podróż niejako po omacku  .
Pierwsze pytanie które sobie zadałem było : " czy ciało rozwinęło we mnie ducha ? a może to duch rozwinął moje ciało? Czy inteligencja jest funkcją mojego mózgu i systemu nerwowego odziedziczonego po komórkach i atomach moich przodków?
A co jeśli odwrócił bym warstwę jak w edytorach graficznych  i napisał twierdząco,  za John Carew Eccles, że wola i myśli uaktywniają neuroproteiny w mózgu i że procesy duchowe obrazują się materialnie a nie są jedynie  funkcjami procesów biohemiczno- materialnych jak chcą meterialiści ?

Jeśli np pojawia się myśl , uczucie lub życzenie, to ich energia przekształca sie w ludzkim mózgu w molekułę czyli,  że energia intelektualna i emocjonalna materializuje się niejako w postaci neuroprotein. To wyglądało by tak, jak by moja myśl była kluczem, który szuka zamka . Jeśli klucz moich myśli  znajdzie zamek do którego będzie pasował , to komórka mojego ciała  przejmuje wiadomość , którą przynoszą energie intelektualne i emocjonalne. Może się okazać że właśnie takie procesy co dzień dzieją się w nas i toczą się nie tylko w naszych ludzkich mózgach ale w całym kosmosie. Być może mamy doczynienia z bezustannym aktem stwórczym materii którą powołuje do istnienia wędrujący Duch?
W ludzkim ciele każda komórka ciała komunikuje się z innymi komórkami , bo w każdej z nich manifestuje się myślący Duch.

Pierwszeństwo impulsów duchowych przed procesami biochemicznymi jest przez wielu naukowców kwestionowane i całe szczęście bo powiem szczerze, że czuł bym się nieswojo gdyby okazało się,  że jestem jedynie maszyną w rękach jakiegoś ducha. Jednak cały ten mój niepokój może okazać się jedynie niepotrzebnym działaniem mojego Ego, które trwoży się i przestrasza na wieść o tym,  że tak naprawdę jest się czymś więcej niż tylko zlepkiem komórek i że tak naprawdę życie którym prawdziwie  jestem  , jest ponad tym, co o sobie wiem. Może należało by wejść w Ducha i sprawdzić właśnie to swoje głębsze  pochodzenie?



 
Silna więź między umysłem człowieka , a symbolem wiary , której poświęca swoje myśli , ogranicza w ten sposób fizyczną aktywność ciała i zmusza do bezruchu nagromadzoną energię. Myśli pojawiają się jak liście i znikają. Doświadczenie czystego bycia.
   Wszystkie płaszczyzny świadomości wydają się względne a świadomość Jestwa wypełniona . Spełnienie wszystkich tęsknot. Jednocząca siła logicznej formy jak w Wuju Dominiku Cezanne. Jesienią Anno Domini 1866 Paul Cezane w wieku 27 lat ,  maluje portret swojego wuja , Dominika Aubert. Czterdziesto dziewięcioletni wujek pozuje wówczas w stroju dominikańskiego mnicha.
Paul Cézanne – francuski malarz postimpresjonistyczny, którego twórczość stanowi pomost pomiędzy impresjonizmem i kubizmem.
foto arthei

Obraz w linku poniżej .

http://images.metmuseum.org/CRDImages/ep/web-large/DT1977.jpg



Prostota

Czasami to, co postrzegam  jest tak proste, że  nie mam żadnych  trudności ze zrozumieniem tego, co widzę.
Bywa jednak i tak, że  to, co oglądam, jest trudne do odczytania, pomimo niewielkiej ilości elementów  struktury obrazu.
Podobno mózg ludzki jest najbardziej złożonym mechanizmem w przyrodzie i kiedy stajemy przed obrazem,  trudno jest się oprzeć pokusie nie wzbogacania tego,  co się widzi. Dzieje się tak. ponieważ nosimy w sobie bogactwo umysłu, który chcemy objawiać. Umysł ludzki jest bardzo bogaty .
Kompozycje dorosłego człowieka rzadko są proste , nie są one tak proste jak kompozycje dzieci. Przeważnie dzieła sztuki są bardzo złożone pomimo tego, że wydają się proste.
Obrazy Henri – Julien Rousseau wydają się bardzo złożone pomimo to wydają się proste. ( Zobacz link poniżej)

http://olamundo.pl/celnik-rousseau-malarz-dzungli-ktory-nigdy-nie-widzial-dzungli/

Podbnie obrazy Mondriana .

http://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=auto&tl=pl&u=https%3A%2F%2Fthecharnelhouse.org%2F2015%2F09%2F04%2Fmondrian-order-and-randomness-in-abstract-painting-1978%2F

Kiedy przyglądamy się obrazkowi piramidy egipskiej , albo stajemy na przeciw prostego jak drut wysokościowca w dużym mieście,  to trudno jest zaliczyć taki widok  do dzieła sztuki właśnie przez wymaganie od dzieła sztuki jakiegoś minimum złożoności.
Prostota zakłada , że niezależnie od złożoności obrazu , będziemy w stanie odczuć dyscyplinę i porządek tego co się ogląda.
Czasami trzeba wyrazić się w sztuce  jak  Charlie Chaplin i potrząsać drzewem , by pozostało na nim tylko to, co utrzyma się na gałęziach. Jeśli stawiamy kilka hipotez to,  warto posłużyć się hipotezą najprostszą. Chodzi więc o to by pozostała nam  minimalna liczba twierdzeń umożliwiających wyjaśnienie wszystkich aspektów przedstawianego zjawiska. Warto więc  nie wykraczać poza to, co jest dla człowieka niezbędne do całościowego zrozumienia - odebrania objawionego obrazu życia.
Jeśli spoglądam  na naturę to, co widzę?  Mogę  dostrzec w niej wszystko to,  co niezbędne. Im bardziej coś jest daremne tym mniej przydatne.
Natura wokół mnie  raduje się z prostoty i nie znosi zbędnych racji i relacji . Jednakże nie jest wskazane mówić za mało tam, gdzie trzeba powiedzieć dużo. Zarówno zbytnie skomplikowanie obrazu życia  jak i uproszczenie, może spowodować przesyt lub niedosyt . Dobre wyważenie jeśli chodzi o literaturę można
 zobaczyć w dziełach pisarzy takich jak  jak Martin Heidegger czy Wallace Stevens .

Kiedy bogactwo znaczenia i formy zostaje ujęte w taką strukturę ogólną , która jasno określa miejsce i rolę każdego szczegółu i całości, wtedy  możemy odczuć prostotę.
Uporządkowanie tego co konieczne na obrazie w najprostszy sposób jest dyscypliną obrazu. Nie jest jednak łatwo oprzeć się pokusie i pozbyć się czegoś, co nas w trakcie tworzenia dotyka , wtedy warto zadbać o ład i  porządek.  Np dzieła Rubensa . Pomimo ogromu działających w jego obrazach sił aktywnych , daje się pojąć ład który nimi rządzi .

http://the-master-pieces.tumblr.com/image/40263473882

Myślę że warto  rozróżniać  sprawy istotne od  spraw mniej  istotnych na obrazie życia , którym mniej istotne muszą ustąpić miejsca . To się przekłada na to, co doświadczamy i staramy się przekazać kolejnym pokoleniom. Zrozumienie takie dokonuje się na skutek uporządkowania środków wyrazu.
Jeśli np Rembrandtowi nie pasował kolor niebieski, to z czasem przestał go używać w swych obrazach ponieważ nie współbrzmiał ten kolor z innymi kolorami jego palety barw, do której należały takie barwy jak złoty brąz , czerwień, ochra  i oliwkowa zieleń.
Kiedy dzieło sztuki dojrzewa. wtedy wszystkie rzeczy wydają się do siebie podobne dzięki jednoczącej sile artysty.

Bywają takie obrazy, na których znajome rzeczy wyglądają jak byśmy ich dotąd nie znali . Wniosek z tego taki , że możemy  w starych rzeczach dostrzec olśniewająco świeżą prawdę.
 Jedność koncepcji prowadzi nas do prostoty, która nie pozbywając się złożoności okazuje swoje zalety . Prostota nie szuka ucieczki w abstynencje czy ubóstwo, lecz opanowując wielość doświadczeń niewinnie ukazuje boski wymiar człowieczego naczynia.

(Ewangelia Mt 18, 3)



Percepcja i odczytywanie  kształtów wieloznacznych pozostaje pod wpływem wskazówek słownych. Kiedy dowiaduję się, że fotografia, którą zamieściłem przedstawia trzonek starych podziadkowych grabi , mogę wyobrazić sobie za pomocą tylko skrawka tej fotografii chwile , w których  moi przodkowie  grabili  nimi liście . Opis werbalny rozbudza tu wzrokowy ślad pamięciowy tej chwili w której widzieliśmy jak nasz Dziadek grabił nimi  liście jesienną porą  w przydomowym sadzie.
Ślady pamięciowe mogą wpływać na kształt który postrzegam oraz sprawiać, że będzie on miał dla  mnie szczególne przesłanie. Struktury postrzeganych przedmiotów można wykorzystać do przywoływania określonych śladów przeszłości jedynie wtedy, gdy pozostawiają one margines swobody dzięki czemu dawnym doznaniom i oczekiwaniom wolno decydować co zobaczymy , trzonek grabi czy laskę . Jednak żadna przywoływana w pamięci przeszłość nie jest w stanie zmusić mnie  do tego bym w tej fotografii zobaczył psi ogon.

Bardziej smutny niż wesoły w odbiorze zjawił mi się obraz  księżyca.
Linia falista zbudowana z drzew  jest tutaj pełna napięć , więcej w niej dynamiki niż statyki,  gdybym przeprowadził przekątną od prawego dolnego  rogu ku lewemu górnemu to raczej buduje się we mnie odczucie  opadania w dół  .  Przez te nieregularne falowanie linii drzew obraz życia  nie wydaje się być tej nocy spokojny.
Księżyc jawi mi się jakby wyszarpany z tkanki otoczenia. Jest w moim odczuciu jakieś napięcie między niebem a ziemią . Być może apokaliptyczne? Jakieś zaburzone relacje ? Niepokój w stosunkach międzyplanetarnych umysłów?


Siedzi i patrzy.
Patrzy na to, co widzi .
Osiadł w naturalnym stanie umysłu.
Skupiony jest na wydarzającym się angażowaniu. Dostrzega różnice pomiędzy kwiatami a stertą śmieci.
Jeśli uwikła się w treść doświadczenia, wciąga go ono emocjonalnie w niepokojący sposób. Jeśli jednak doświadczy go z  punktu widzenia "słońca", nie wyprowadza go z równowagi ani przyciąganie i przywiązanie do piękna kwiatów , ani wstręt i gniew na widok śmieci i tego że ktoś bezczelnie te śmieci w lesie wyrzucał.
 Przestaje być tak obsesyjnie uczepiony doświadczania treści , a zamiast tego skupia się na widzeniu  tego  doświadczania.

Jakie niebezpiczeństwo kryje się za takim sposobem patrzenia na świat? To co widzi ma przecież swoją treść i zdarzenia, które ogląda o czymś mówią - nabierają znaczenia . Zupełnie obojętnie żyć ? Na nic nie reagować? Prawdą jest,  że z punktu widzenia procesu poznawczego nie ma różnicy pomiędzy widzeniem nadjeżdżającego pociągu towarowego a widzeniem  , że nic  nie jedzie.  Jednak jeśli chciałby przejść przez tory, różnica w widzeniu jest wielka.
W związku z tym konwencjonalny punkt widzenia jest ważny. Nie zawsze więc pozostawanie w  doświadczeniu samego widzenia   jest właściwe.
Widać przez to wyraźnie że istnieją różnice pomiędzy praktykowaniem widzenia  , a praktykowaniem znaczenia widzenia- jego treści . Życie bez odczytywania treści może być życiem zupełnie zobojętniałej osoby. Ważne jest chyba to , by pomiędzy skrajnościami znaleźć drogę środka. Nadmierne uczepianie się treści a z drugiej strony zupełne oderwanie od treści nie jest wskazane .

Praca z doświadczaniem naturalnego widzenia   polega na nie czepianiu się treści , ale również na tym by ową treść zupełnie nie ignorować. Przytomność jest niebywale ważna . Coraz częściej spotyka się osoby , które chciałyby żyć niejako w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości ignorując wszelkie treści .


Czym  jest rozwaga? Rozwaga to krytyczna analiza , tego co dzieje się w ludzkim umyśle , zarówno w wewnętrznych ruchach jak również w jego reakcjach na to co pochodzi z zewnątrz. Zapewne rozwaga, jest czujnością i ma doczynienia z troską o "zabarwienie" psychiczne.
Czasami napotykam na ludzi, którzy mówią mi "porzuć wszelkie rozróżnienia  , porzuć osądy  i pohamowania a zanurzysz się w  dynamicznym przepływie  doświadczania życia takim jakim ono jest bez osądu .
Uważam jednak, że   postawa wobec doświadczenia - doznania , powinna  wyrastać z ostrożnie powziętych osądów i  wykorzystywać  precyzyjne rozróżnienia do oddzielenia "plewa od ziarna" a co za tym idzie,  do  pohamowania się od głupich wyborów . Nie uważam, by porzucanie rozróżnień było właściwe dla człowieka . Coś wewnątrz mnie nawołuje do  odcięcia się od nowoczesnego programu otwartości  powszechnie reklamowanej . 

Jeśli rozwaga jest potrzebna do życia na planecie ziemia , to zapewne ma to związek z niebezpieczeństwami, które zagrażają zdrowemu życiu ciała i umysłu. 
Skoro czyny mają następstwa, które wykraczają poza nie same , to czyż nie jest słuszne i zbawienne to, by zachować rozwagę w kontaktach z tym, co do nas dociera ? Coraz częściej przekonuję się, że ktoś wciska mi kicz o  otwartości i skłania mnie  bym porzucił rozwagę i  oddał się chwili obecnej bez osądzania jej w swoim sercu .
Jeśli jednak moje myśli i impulsy są nasionami zakopanymi głęboko w przeszłościach umysłu ze zdolnościami do tworzenia wyników na odległych horyzontach przyszłości, to czy nie powinienem  dołożyć wszelkich  starań o to, by te nasiona moich  myśli były "niepokalanie  poczęte"? Czy można pozwolić sobie na niestaranność i rozrzucać  poczęte myśli  gdzie popadnie? Owoce życia  są określone przez należyte badanie siebie - rozwagę  i moralną właściwość czynów .
Być może było by mniej umysłowej aborcji , gdyby się za wczasu zabezpieczyć rozważnym badaniem tego, z kim i z czym się zadajemy.

Praktykowanie rozwagi oznacza więc wzięcie w pełni pod uwagę tych dwoistości z ich głębokimi konsekwencjami. Rozważna osoba nie dąży do niewybierającej świadomości otwartej na istnienie w jego totalności, ponieważ otworzyć się w ten sposób to ryzykować uczynienie się podatnym na te właśnie elementy w [nas] samych, które wiążą [nas] z krainą śmierci . Świadomość rozwinięta przez rozwagę zbudowana jest na wyborze – dobrze przemyślanym wyborze by odrzucić te właściwości, które uważa się za szkodliwe, i by rozwijać w ich miejsce te właściwości, które uważa się za korzystne, stany, które prowadzą do prawdy,  czystości i pokoju.
Bodhi Bhikkhu napisał kiedyś : " Zarówno w naszym zewnętrznym zaangażowaniu w świecie, jak i w wewnętrznym pochodzie myśli, wyobraźni i emocji w umyśle, nieustannie rozpościera się przed nami rozwidlająca się droga. Jedno odgałęzienie tego rozwidlenia przyciąga obietnicą przyjemności i satysfakcji, ale ostatecznie prowadzi do bólu i uwiązania; drugie, strome i trudne do podejścia, prowadzi w górę do oświecenia i wyzwolenia. Odrzucenie rozróżniania i osądzania dla łatwej otwartości na świat oznacza zamazywanie ważnych różnic pomiędzy tymi dwiema całkiem odmiennymi ścieżkami. Być rozważnym to być świadomym tej dychotomii, oraz starać się unikać tej pierwszej [ścieżki] i podążać tą drugą.

Rozwaga jest więc ścieżką do nieśmiertelności i Prawdy, nierozwaga jest ścieżką do Śmierci i kłamstwa"


CALENDULA OFFICINALIS. Nagietek lekarski i święta Hildegard von Bingen

Frankońska anachoretka, wizjonerka i  mistyczka,  uzdrowicielka oraz  reformatorka religijna, uznawana przez Kościół katolicki za świętą od 2012 doktor Kościoła napisała w 1150 roku o Nagietku Lekarskim  w swej recepcie na zatrucie:
" Kto by zjadł truciznę, albo gdy kogoś chciano otruć, niech zaparzy nagietka w wodzie, wyciśnie go i ciepły położy na żołądek. Nagietek truciznę rozrzedzi i wypędzi z wnętrzności. Potem niech chory zagotuje wino i wrzuci doń trochę nagietka, a to znowu zagotuje i wypije. W ten sposób z jego ciała wyjdzie wszystko, co było trucizną, albo przez nos, albo w ślinie wykasłanej i wyplutej"

Dawno dawno temu, kiedy ludy tej ziemi magią się pałały   wysuszone płatki Nagietka rozsypane pod łóżkiem lub włożone pod poduszkę w płóciennym woreczku   spokojny sen zapewniały.  Noszone zaś w pomarańczowym woreczku na wysokości splotu słonecznego, odpędzać miały  wszelakie  lęki, zwidy i strachy.

Kwiat nagietka może służyć jako barometr, pozwala bowiem przewidywać pogodę. Uważa się, że jeśli rano przed godziną 9.00 płatki nagietka są rozchylone i ułożone równolegle do ziemi, oznacza to, że w tym dniu nie będzie deszczu.

PS.
Etymologia słowa OFFICINALIS:
Słowo officinalis dosłownie oznacza "z lub należących do Officina", to składzik klasztoru, gdzie leki i inne artykuły pierwszej potrzeby były trzymane.

                     foto arthei . "papierówki"


"Okrągłe (wszechobejmujące) myślenie  znalazło swój praktyczny wyraz na talerzu zdarzeń. W„okrągłej” totalnoci zdarzeń  nie ma miejsca dla sprzeczności"
Jednokierunkowa projekcja umysłu staje w obliczu  wielowymiarowych i  wielostronnych projekcji i wzajemnych przenikań w przestrzeni świadomości. W tym zjawiskowym świecie bezustannie toczą  się ciągi zdarzeń i nieprzerwanie splatają się one ze sobą wzajemnie, tworząc rozległą  sieć” , której nie widać kresu . Umysł ograniczony jedynie  do iluzorycznych koncepcji  nie potrafi ogarnąć splatania się tej nieskończonej wielości  .
Coś  wyłania się w postaci poruszania kołem zdarzeń obdarzonych wolnością w wszechobejmującej  obecności natury  i jej funkcji. Ukazanie  wszechobejmującej natury  dokonuje   się poprzez jej wcielanie.  Życie duchowe Jestwa , obejmuje sobą wszystkie stworzenia > Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala? Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał <Bóg do> niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem» Rzekł mu [Bóg]: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. STARY TESTAMENT
Księga Wyjścia rozdział 3.
Nie ma pośród żywych istot takiej, której ciała nie przenikałaby obecność  Jestwa. Jednak z powodu trzymania się niewłaściwych koncepcji istota człowieka nie jest w stanie rozpoznać rezydującej w niej Istności. Poprzez wyzbycie się niewłaściwych koncepcji można jednak sprawić, by ta wszechwiedząca natura > mądrość zrodzona z siebie - ontologicznie neutralna , znów objawiła się bez przeszkód jak Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało.

 Jeżeli czysta  jaźń jest osią spiralnych zwojów i nie staje się nigdy zobiektywizowana ani nie staje się nigdy faktem, ona wciąż tam jest i Jestność  mówi nam, abyśmy ją uchwycili swoimi gołymi  umysłami i pokazali to, co jest nie do pochwycenia, nie dające się uprzedmiotowić, nieosiągalne.
Jednak do  zrealizowania potencjału  potrzebne jest praktykowanie potencjału

Ktoś kiedyś powiedział ale nie pamiętam gdzie , że "zdarzają się w życiu człowieka sytuacje, kiedy ulega on iluzji, zazwyczaj niezwykle sugestywnej. Wówczas dotychczasowe przeświadczenie o realnym istnieniu czegoś staje się nieuzasadnioną tezą, przedmiot, który rysuje się wyraźnie przed ludzkimi oczyma staje się jedynie tworem wyobraźni. Jednak tego rodzaju zjawiska człowiek zazwyczaj przypisuje specyficznemu stanowi swego umysłu, tak, że nie są one w stanie podważyć ogólnego przekonania"




Można odnieść wrażenie i chyba słusznie, że miejsce w którym znalazł się człowiek nie jest jego domem i czuje się tu obco. Gdzieś w głębi umysłu czujemy, że ten świat nie jest tak zupełnie tym, w czym potrafimy się odnaleźć . To wygląda tak jakbyśmy się w tym świecie zagubili i tylko co jakiś czas powraca do nas pamięć Domu , z którego kiedy wyszliśmy .To nie daje nam spokoju , tak jakby istniało jakieś miejsce, które nawołuje nas do powrotu .
 Idziemy po omacku nie rozpoznając tego głosu ani tego w czym ten głos nas przypomina. Może jesteśmy obcymi sobie istotami nieznającymi siebie? Może szukając obok siebie nigdy nie odnajdziemy Domu,  w którym już jesteśmy. Żyjemy w stanach umysłowych, które starają się nas odprowadzić od świadomości tego cierpienia,  w którym się zanurzamy , uczestniczymy w grze , którą sami kreujemy, aby nią wypełnić czas i zabić pamięć o utraconym raju. Coraz częściej zaprzeczamy temu,  że jesteśmy smutni i nie staramy się rozpoznać własnych łez. Krążymy niepewnie po tym świecie angażując się w poszukiwania niemające końca , szukamy w ciemności umysłu - w tym co go zaciemnia tego,  czego nie można tam znaleźć. Nigdy nie rozpoznamy tego czego naprawdę szukamy , jeśli nie zatrzymamy się i nie zaprzestaniemy budowania ” tysięcy domów” , które w żaden sposób nie zadowolą niespokojnych umysłów. Ludzie potrafią się zapożyczać, aby zbudować dom na tej ziemi dla swojej rodziny , mając nadzieję na to, że ten dom , który zbudują  będzie  tym rajem na ziemi . Nie będzie.

Ponad polem  jaśniejący księżyc; w świerkach - zdychający wiatr;
Przez całą noc taka  cisza - dlaczego? I dla kogo


 Bezcelowe, puste życie nie musi kojarzyć się z czymś  przygnębiającym. Wręcz przeciwnie , może kojarzyć  się z wolnością chmur i górskich strumieni płynących donikąd z wolnością kwiatów w przypolnych ogródkach , których piękna nie dostrzeże oko zaprzątnięte jedynie myślą spekulatywną.


„Twarda rzeczywistość" ludzkiego życia jest takim samym przejawem działania bezcelowej takości  jak zarys gałęzi na tle gwieździstego nieba.  




 Jeśli umysł nie będzie spowity  linami  "pielgrzymek", będzie zawsze żył pośród błękitów nieba  i zielonych drzew. Jeśli człowiecza natura będzie rezonować* z  twórczą mocą nagiej  Natury, gdziekolwiek by się udał, zawsze będzie widział wyskakujące ponad wodę ryby i lecące po niebie gołębie pokoju. 

(łc. resonare ‘odbrzmiewać; dawać echo’) znajdować się w stanie rezonansu z siłą wzbudzającą drgania; współdrgać, współbrzmieć.

Istność  rochodzi się na wszystkie strony. Można ją znaleźć nie szukając.
.
Natura. 
 Ludzie czasami kochają ją tak bardzo, że się z nią jednoczą i  czują każde uderzenie jej pulsu . Uwaga człowiecza napotyka niepozorną jej postać , niemal zupełnie ukrytą i nienarzucającą się , np tak jak tę muszlę na pniu drzewa . Niewinnie i bezpretensjonalnie , bez pragnienia aby być dostrzeżoną przez kogokolwiek , skromna , wzbudza mój podziw nad tajemnicą  ISTNOŚCI.
Umysł otwiera się sam na widok natury  i niemal zupełnie wychodzi poza sprzedajne i podłe rejony nagromadzonych skalań umysłu .

 Powierzchowna analityczność ego zostaje odcięta , dochodzi do zespolenia się z tym co JEST głębokie  a  rozróżniający i  indukcyjny ,   indywidualistyczny  intelekt zatraca się (zanika). Wszystko, to, co dotąd wydawało się być uporządkowane przez ego ,   odtąd wydaje się być zagubione  a  to,  co  dotąd było jasne  , staje się coraz bardziej rozmytym i  uogólniającym, jedynie konceptualnym i  schematyzującym widzeniem iluzorycznym .  To co człowiek  starał się sobie poukładać na swój osobisty sposób i zorganizować w sposób władczy i apodyktyczny-  skłonny do narzucania wizji   naturze... zatrzymuje się . 
Dochodzi do głosu totalny (zupełny)  ogląd  otaczającego  świata . Synteza (esencja) tego co jest,  przenika bez słów i kodeksów a wiara rozumna w to co jest  doświadcza pustki -  zapatrzenia bez patrzenia .
Wielu z nas ludzi doświadcza czegoś takiego w chwili gdy wzrok wewnętrzny utkwiony jest gdzieś pomiędzy horyzontem a nami . Właśnie wtedy, coś w czym bezustannie tkwimy - natura Istności integruje nas , łączy i budzi  nie systematyzującą (wolną)  , intuicyjną  i dogłębną  świadomość tego co JEST i czym jesteśmy . ISTNOŚĆ jako przewaga czynów nad kodeksem postanowień  , przewaga skutków nad intencjami . Istność objawiająca swoją istotę  poprzez działania - ruch , poprzez akcję: "Będę taki, jakie będą moje działania" odpowiada Mojżeszowi  (Szemot 33:19): "(...) zmiłuję się, gdy zechcę się zmiłować i okażę miłosierdzie, gdy zechcę okazać miłosierdzie". Czyli Istność (Istość - wyrażenie moje)   nie jest poznawalna apriorycznie na z góry przyjętych przez nas zasadach -  że dziać się będzie tak jak my o niej myślimy  , ale że  może być definiowana tylko przez czyny -  działanie w teraźniejszości odsłaniającej jej zawsze obecne oblicze.
"Będę taki, jakie będą moje działania" 
arthei*

Marność myśli  ludzkich  wstępuje  na scenę życia  i  jedna po drugiej  opada w otchłań zapomnienia. Brak jest choćby jednej z nich , która rzucałaby promień światła  do wnętrza, uniwersalnej  jaźni  .  Istność  jawi   się jako przekształcanie, jako bezustanny ruch nie do zatrzymania w kadrze umysłu.   Sytuacja ludzkości postrzegana „okiem intuicji "  ukazuje się taka, jaka jest - jako gaszenie pragnienia słoną wodą, jako dążenie do celów , które w wartkim upływie czasu okazują się niestałe. Człowiecze  próby ogarnięcia świata okazują się zaciskaniem pętli wokół  marnego rozumu .

Te  kwiaty odczuwają życie, które się w nich znajduje..
Poza formą zewnętrzną są   intensywnie żywym polem energii,  które w nich jest. To pole energii można nazwać energią życiową, z której utkany jest kwiat. Pomiędzy tym co bezpostaciowe, a tym co jest formą -  postacią kwiatu,  występuje prawdopodobnie pole energetyczne,  poprzez które Istność objawia samo siebie.
Kwiaty scalają  się nie tylko ze  swoim ciałem zewnętrznym,  ale przede wszystkim ze swoją bezpostaciową  Istnością,  z której się wywodzą i w której się rozpoznają .

A ty? 


     foto arthei 2016


Zdarzają się takie poranki , kiedy Istność zagląda przez okno duszy. Odczuwasz wtedy świadomą obecność głębszej jaźni , gdzieś na horyzoncie -  w tle fotograficznego ujęcia pod powierzchnią myśli człowieczej. Zaraz po wschodzie słońca , tuż o poranku myśl na krótko się ucisza  i umysł traci na chwilę energię. Identyfikacja z umysłem zostaje utracona a w miejsce tego nawykowego myślenia wkracza na moment  no mind. (z angielskiego).

Czy  myślisz że żaby są brzydkie? Spójrz na żabę, a stwierdzisz , że jest piękna i zachwycająca.
Wszystko co Istnieje jest piękne. Bardzo często uważamy , że to co widzimy jest brzydkie tylko dlatego, że ktoś nam to wmówił. Ktoś narzucił nam swoje pojęcia o tym co jest brzydkie, a co nie .


Problem nie jest w tym czy żaba jest piękna czy brzydka. Jeśli powiesz żabie , że jest brzydka , to jak się ona zachowa?, jaka będzie jej reakcja ? Żadna.
Dlaczego żaba nie reaguje na naszą ocenę ?
Ponieważ żaba nie oczekuje naszej oceny. Ona ma za przeproszeniem w nosie naszą ludzką ocenę jej osoby. Dla żaby nie jest ważna ludzka ocena ale jej samoocena , jeśli oczywiście ona taką oceną w ogóle się zajmuje . To rzekłbym animalium (zwierzę) posiada piękno jakiego potrzebuje i aby być pięknym nie musi nikomu podlegać . Żaba akceptuje się taką jaka jest . A ty?

(kliknij w obrazy aby powiększyć)





Świat przyrody jest  jak droga , która prowadzi do odkrycia  Istoty, która stanęła u początku. Natura jest wielkim medium , poprzez które możliwy jest kontakt człowieka ze swoją  Istnością.

Lasy, jak pisała Bronisława Ostrowska,
stają się «chórami aniołów, mgła w ofiarę się
zmienia kadzielną, w wietrze szumi anielska
muzyka»
«Wonny groszek, maciejka i mięta, bzy
rozkwitnięte», a także zioła pamiętające «dech
kadzideł i szepty litanii» emanują spokój, Boską
harmonię Istności . W tej usakralizowanej przestrzeni
pieśń śpiewana przez wędrujących ludzi zostaje
«wniebowzięta».

W wszystkich drzewach rośnie Drzewo
Żywota,
W wszystkich zbożach Hostia wciela się Słowu,
W wszystkich gajach śni Ogrójców tęsknota,
W wszystkich wodach cud Szczęsnego Połowu.
Jeno oczy otworzyć światłością,
Jeno myślą bezsilną nie pytać –
Ale serce rozpalić miłością
I w człowieku — Chrystusa powitać.
(«W wszystkich drzewach rośnie Drzewo
Żywota…»
(Bronisława Ostrowska).

Bliski kontakt z urokami przyrody  otwiera ludzką osobę i  ukierunkowuje na nadprzyrodzone wartości .
 Piękno Istności  kreślone  jest w różnoraki sposób.
Każdy człowiek na swój   sposób definiuje to, co odbiera poprzez zmysły.
Piękno Istnienia  obok  elementów obiektywnych posiada również kreskę subiektywną. Niepowtarzalny w swym odczuciu przyrody człowiek staje na przeciw tajemnicy , którą nie sposób opisać słowami . Istność , która objawia się przed nim , jest odczuwalna intymnie i budzi szeroką gamę skojarzeń i doznań niepojętych.
 Głęboka kontemplacja przyrody , prowadzi do zacierania się granic indywidualnych bytów albowiem  wszystkie składowe elementy Istności koegzystują ze sobą, wzajemnie sobie służą i uzupełniają się . Tego rodzaju doznanie Istności prowadzi do prawdy o tym, że nic tak naprawdę nie odznacza się substancjalnie niezależnym istnieniem w Istnieniu. Podobnie jest z ludzkimi myślami , które tak naprawdę nie istnieją same przez się.
 Kontemplowanie Istności w świecie przyrody , staje się owocne zwłaszcza wtedy, kiedy jednostkowe byty tracą swoją formę na rzecz całości -  rozpływają się w przestrzeni .Zamiast czepiać się myśli o drzewie po prostu je puszczamy. Kiedy bowiem zrezygnujemy ze swoich wyobrażeń na temat "tego drzewa" staje się ono dopiero wtedy  rzeczywistym  objawianiem Lasu, w którym żyje i objawia  nam naturę Istności.
 Nie chodzi więc o zaprzeczenie istnienia drzewa w Istności,  ale o pozwolenie temu drzewu być tym kim ono naprawdę jest bez naszych o nim projekcji mentalnych.

więcej w linku poniżej
http://philology.knu.ua/files/library/polonist/22/74.pdf

 foto arthei 2016 przedwiośnie

 (powiększyć foto przez kliknięcie na nim)





(na fotografii Kawka Monedula)


Widzieć naturę

 Duże miasta i ważni ludzie są bardzo męczący, dla Mistrza Moneduli . Zapytany o to jak mu się żyje w mieście Mistrz Monedula rzekł : "Nie mam wielkich ambicji. Po prostu żyję  skromnie i patrzę jasno. Nie zmieniam  świata. Nie zmieniam  nikogo, nawet siebie nie staram się zmieniać, ale mogę się sobie  przyglądać. Przyglądanie się sobie  to moje ulubione zajęcie. Po prostu chodzę sobie po dachach i patrzę , nie złoszczę się na nikogo i na nic .  Nie dźwigam świata myśli na swoich barkach .
 Kiedy jestem w parku wiele ludzi lubi do mnie przychodzić. Gdziekolwiek polecę , zawsze znajdą się jacyś ludzie, którzy przychodzą mnie odwiedzić i chcą ze mną poprzyglądać się sobie . Uwielbiamy wspólne medytacje w parkach .
 Kiedy pada deszcz i jest bezwietrznie wtedy się uspokajam . Jedzenie w Polsce macie dość dobre  ,  mam  tutaj wszystko, czego mi trzeba. Dużo dobrego czasu i przestrzeni .  Jednak  to, co dla mnie istotne dzielę zazwyczaj z moją partnerką , z którą trzymam się blisko rok po roku "

 PS.
 Mistrz Monedula nie jest kawalerem . Kawki cały rok zachowują więź partnerską i w lecącym stadzie łatwo można wyróżnić pary trzymające się blisko siebie. W stadach kawek panuje ścisła hierarchia. Dotyczy ona również łączenia się tych ptaków w pary. Samiec mający np. numer 5 w hierarchii stada kojarzy się z partnerką również zajmującą miejsce piąte . W przypadku zmiany kolejności hierarchicznej kawek w strukturze stada zmianie ulegają również związki kawek. Jeżeli jeden z partnerów awansuje w stadzie, wchodzi w  nowy związek z kawką, która poprzednio w strukturze stada zbyła  od niego o jedną pozycję wyżej.



Oto znajome , tajemnicze istnienie, które nazywam rośliną.
Jakie sekrety w sobie trzyma?
Zauważ jaka jest spokojna, niehałaśliwa. Otoczona Ciszą .
Emanuje z niej coś, co przychodzi z trudem zauważyć.
Jest sobą. Jest w niej mnóstwo dostojeństwa i niewinności.
Oto niewypowiedziany wymiar natury przejawia się tuż przed tobą.
Nie da się tego objąć myślą . Roślina może się stać wspaniałym mistrzem , który nie po to tu jest, aby pouczać, ale po to by wskazywać na głęboki wymiar życia .

Natura jest nauczycielem  powrotu do źródeł istnienia. To dzięki niej mogę przypomnieć sobie swój prawdziwy Eden. Wszystko co się przejawia jest tak naprawdę częścią jednego Życia, które objawia się w niezliczonych formach. Wszystko jest ze sobą wzajemnie powiązane.
Piękno , spokój i dostojeństwo z jakim rośliny egzystują , pozwala mi przeczuć tę cichą przestrzeń, która trzyma całą naturę w swoich objęciach .
"Może to być świszczący wiatr lub pięknie brzmiący śpiew ptaków w gęstwinie gałęzi, lub szum gwałtownie spadającej wody, lub groźny huk walących się skał, albo prawie nieuchwytny galop skaczących zwierząt, albo ryk dzikich bestii, albo echo odbite z pieczar górskich; wszystko to nie musi być przed człowiekiem zakryte.
Ziemio.
Cały świat jaśnieje w tobie błyszczącym światłem i nic nie przeszkadza mu w pracy nad tobą ; tylko nad tamtymi rozpostarła się ciężka noc, obraz ciemności, które miały ich [później] ogarnąć, oni sami jednak byli dla siebie ciężarem większym niż ciemności...
Łagodna łaska pracuje w nim.
 Po co istnieje ? Na co wskazuje?

Kwiat nie jest zainteresowany odrębnością.
Kwiat nie tłamsi spontanicznego Istnienia.
Kwiat wbija igłę życiodajności .
Wiosna.
  Coś się przebudziło do serca Istnienia.
Wszystkie czujące istoty dysponują nasieniem budzącego się Istnienia.

foto arthei © Template by : Urangkurai / powered by :blogger