Jak doświadczać  siebie, takim jakim się jest ? Kto to pyta? Kto stawia takie pytania? Czy Jestwo może stawiać takie pytania ? Kim jest ten który pyta?
Jestwo Boże   nie szuka znaczeń, nie szuka doświadczania siebie . Jestwo Boże doświadcza siebie , jest sobą.  Boże Jestem wie . Jestwo Boże nie snuje opowieści o sobie , nie ma takiej potrzeby. Jest bez potrzeby.  Kim jest   Ten, który szuka  Jestwa ? - kto jest ten który zagubił drogę do domu? . Kim jest ten który kładzie  akcent,  na doświadczanie Jestwa? Poszukiwacz . Kim jest poszukiwacz? Zagubioną owcą ? Zagubionym EGO?
Kto   doświadczając  Boga, może go jeszcze szukać?Kto jest ten który jest w  sieci złudnych tożsamości ?, które uniemożliwiają odnalezienie prawdziwej wolności? Nawykowy sposób egzystowania w świecie komu się udziela?  Kto jest ten, który traci dziedzictwo Bożego Jestwa?



"Stworzył Bóg człowieka na obraz swego Jestwa" (Ehje)
Kto  doświadcza wolności od złudnego siebie?. Dobrze jest być doświadczeniem   prawdziwie wolnej natury , która nigdy nic nie musiała, nie musi i nie będzie musieć  .

 Bóg objawiając Mojżeszowi swe imię Ehjeh aszer ehjeh - Jestem który jestem , tym samym wskazał to, co stanowi istotę doskonałości.

To co się nazywa Człowiek , to nawykło do   poddaństwa  i niewolnictwa uwikłania się w  myśli o czymś kim się  nie jest .

 To co  się nazywa , to co nadaje sobie nazwy , to  nakręca spiralę iluzorycznego siebie i plecie niekorzystne  stany istnienia . Nakręca się niemal codziennie do czegoś, czym nie jest.  Kim jest ten błędny budowniczy swojej przyszłości nierzadko obwiniający  Jestwo  Boga, w którym jest .



«Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem» Biblia .Księga Rodzaju 28




Jest ona tam, zawsze tam - ta niebieskawa głębia w tle- i  każdy może odświeżyć się w niej kiedykolwiek chce, odprężyć się w samym centrum największego zamieszania i problemów ; każdy nosi w sobie bowiem oazę spokoju - taki ogród Eden -  miejsce zatrzymania   ...

Jakże cienka jest powierzchnia   na której rozgrywają się te wszystkie aktywności świata , myśli , gesty , słowa i  brednie  . Zewnętrzna gra pochłania go coraz mniej , coraz mniej pozwala się gryźć temu co na niego przychodzi z drzewa poznania dobra i zła i  próbuje  uwikłać go w  projekcje  umysłu  .  Nawyk refleksji umysłowej, staje się jego nowym nawykiem a więc metodą  zstępowania do strefy ciszy .
Trudno jest uwolnić intuicję podczas nieustannego bombardowania siebie sugestiami  zdeformowanego środowiska, które wręcz uwielbia zmuszać  do pracy umysłowej na rzecz objawień tego, czym człowiek nie jest w swej istocie.


Podobno ludzkie nastroje są tworzone przez akty poznawcze czyli nasze myśli.

Cóż to takiego?
Otóż ten akt ma związek z tym, jak postrzegasz rzeczywistość w której przyszło ci żyć .
To ma związek z twoją percepcją , widzeniem psychicznym otaczających ciebie splotów i przekonań.
Każdego dnia już po przebudzeniu obejmujesz swoimi publicznymi dłońmi to, co napotykasz , co widzisz, co słyszysz, co było i co ci się przydarza. Po upływie kilku godzin od poranka twój organizm  jest rozbudzony i wkręcony w akt poznawczy. To wygląda jak taniec z samym sobą, w którym komentujesz sam dla siebie wydarzenia i opowiadasz sobie o ludziach, których spotykasz w swoim życiu.
Więc chodzi o ten akt w którym odczuwasz życie z powodu swoich myśli, które akurat w tym momencie Ci towarzyszą".

 To wygląda tak jak objadanie się myślami jak tabliczką czekolady .
Twoje myśli nie przynoszą ci pociechy ale wpędzają w zwątpienie i depresje . Dzień za dniem, dzień za dniem idziesz i niesiesz ze sobą bagaż swoich myśli . Z każdym wschodem i zachodem słońca twoje przekonanie , że wszystko było i będzie niedobre, staje się coraz silniejsze. Położyłeś się w performansie tego świata i stałeś się sceną na której cały świat który napotykasz odgrywa swój spektakl. Kiedy spoglądasz hen za siebie na te lata co minęły, to  zło , które się przytrafia tobie i całemu światu ... Kiedy spoglądasz w przyszłość to nie widzisz nic poza postacią przyobleczoną w problemy i cierpienie.
Ponure wizje wydają się nie mieć końca.
Negatywne myśli wydają się bardzo wiarygodne ,ale są błędnym przekazem tego co jest. To wypaczone myślenie jest główną przyczyną ludzkiego cierpienia na ziemi.
Dobra wiadomość jest taka że można to zmienić nie stając się religijnym wyznawcą jakiejś sekty . Człowiek może odnaleźć swój boży akt .


 "duch w maszynie"(The Ghost in the Machine)
"Indianie widząc pędzący przez prerie pociąg byli pewni, że musi w nim być ukryty koń".

Odwołując  się do “ducha w maszynie” (deus ex machina) nie mam  jednak zamiaru  wyjaśnić coś z natury umysłu, albowiem  każde odwołanie się do  wewnętrznych procesów celem  wyjaśnienia inteligencji wymaga użycia procesów inteligentnych, a więc niczego mi nie wyjaśni prócz mojej niemocy wyjaśnienia czegokolwiek .
Należało by więc przeskoczyć mur sprzeczności mojej  inteligencji i wybrać się w podróż do Bożego Słowa i tam odnaleźć siebie . Czy Bozy Duch może zamieszkać w ciele człowieka? Czy ciało jest jedynie maszyną dla Ducha? Wg tego co mówi człowiekowi Biblia Ciało może być świątynią Ducha Świętego. Człowiek może się stać "naczyniem" przez które On Bóg może się ukazać . Tak też się stało około 2000 lat temu kiedy przyszedł w Chrystusie.


Silna więź między umysłem człowieka , a symbolem wiary objawionym w osobie Syna Bożego Jezusa Chrystusa , któremu poświęca się  swoje myśli , ogranicza  aktywność  nagromadzonej  energii kosmosu - tego co światowe. Myśli tego świata pojawiają się jak liście i znikają. Doświadczenie czystego bycia nigdy nie znika .
   Wszystkie płaszczyzny świadomości wydają się względne a świadomość Jestwa Bożego wypełniona bezwzględnością  . Bóg nie ma względu na osobę.



Prostota

Czasami to, co postrzegam  jest tak proste, że  nie mam żadnych  trudności ze zrozumieniem tego, co widzę w Chrystusie.
Bywa jednak i tak, że  to, co oglądam, jest trudne do odczytania, pomimo niewielkiej ilości elementów  struktury obrazu mojego ziemskiego naczynia.
Podobno mózg ludzki jest najbardziej złożonym mechanizmem w przyrodzie jednak   kiedy stajemy przed Bogiem  , to cała  złożoność mózgu staje się niczym puste gliniane  naczynie



Percepcja i odczytywanie  kształtów wieloznacznych pozostaje pod wpływem wskazówek słownych. Kiedy dowiaduję się, że fotografia, którą zamieściłem przedstawia trzonek starych podziadkowych grabi , mogę wyobrazić sobie za pomocą tylko skrawka tej fotografii chwile , w których  moi przodkowie  grabili  nimi liście . Opis werbalny rozbudza tu wzrokowy ślad pamięciowy tej chwili w której widzieliśmy jak nasz Dziadek grabił nimi  liście jesienną porą  w przydomowym sadzie.
Ślady pamięciowe mogą wpływać na kształt który postrzegam oraz sprawiać, że będzie on miał dla  mnie szczególne przesłanie. Struktury postrzeganych przedmiotów można wykorzystać do przywoływania określonych śladów przeszłości jedynie wtedy, gdy pozostawiają one margines swobody dzięki czemu dawnym doznaniom i oczekiwaniom wolno decydować co zobaczymy , trzonek grabi czy laskę Mojżesza . Jednak żadna przywoływana w pamięci przeszłość nie jest w stanie zmusić mnie  do tego bym w tej fotografii zobaczył psi ogon. Czytając Biblię możemy wydobyć prawdziwy obraz pasterza który trzymając kij w swym ręku ukazuje drogę powrotną do domu tym którzy się pogubili w tym świecie.

Bardziej smutny niż wesoły w odbiorze zjawił mi się obraz  księżyca.
Linia falista zbudowana z drzew  jest tutaj pełna napięć , więcej w niej dynamiki niż statyki,  gdybym przeprowadził przekątną od prawego dolnego  rogu ku lewemu górnemu to raczej buduje się we mnie odczucie  opadania w dół  .  Przez te nieregularne falowanie linii drzew obraz życia  nie wydaje się być tej nocy spokojny.
Księżyc jawi mi się jakby wyszarpany z tkanki otoczenia. Jest w moim odczuciu jakieś napięcie między niebem a ziemią . Być może apokaliptyczne? Jakieś zaburzone relacje ? Niepokój w stosunkach międzyplanetarnych umysłów, pozbawionych relacji ze Stwórcą.


Siedzi i patrzy.
Patrzy na to, co widzi .
Osiadł w naturalnym stanie umysłu.
Skupiony jest na wydarzającym się angażowaniu. Dostrzega różnice pomiędzy kwiatami a stertą śmieci.
Jeśli uwikła się w treść doświadczenia, wciąga go ono emocjonalnie w niepokojący sposób bycia. Jeśli jednak doświadczy go z  punktu widzenia Boga, nie wyprowadza go z równowagi ani przyciąganie i przywiązanie do piękna kwiatów , ani wstręt i gniew na widok śmieci i tego że ktoś bezczelnie te śmieci w lesie wyrzucał.
 Przestaje być tak obsesyjnie uczepiony doświadczania treści tego świata  , a zamiast tego skupia się na widzeniu  tego  doświadczania, które wykracza poza to co doczesne.

Jakie niebezpiczeństwo kryje się za takim sposobem patrzenia na świat? To co widzi ma przecież swoją treść i zdarzenia, które ogląda o czymś mówią  . Zupełnie obojętnie żyć ?
Jak się zachowuje w stosunku do tego Bóg?

Jak reaguje ON.

Prawdą jest,  że z punktu widzenia procesu poznawczego nie ma różnicy pomiędzy widzeniem nadjeżdżającego pociągu towarowego a widzeniem  , że nic  nie jedzie.  Jednak jeśli chciałby przejść przez tory, różnica w widzeniu jest wielka.
W związku z tym konwencjonalny punkt widzenia jest ważny. Nie zawsze więc pozostawanie w  doświadczeniu samego widzenia   jest właściwe.
Widać przez to wyraźnie że istnieją różnice pomiędzy praktykowaniem widzenia  , a praktykowaniem znaczenia widzenia- jego treści . Życie bez odczytywania treści może być życiem zupełnie zobojętniałej osoby. Ważne jest chyba to , by umieć rozpoznać to co się widzi i nadać temu znaczenie na tyle na ile tego od człowieka wymaga Boży Duch. Nadmierne uczepianie się treści tego co się widzi  i wyciąganie z nich wniosków bez odwołania się do Bożego  spojrzenia może okazać się zwodnicze.

Praca z doświadczaniem Bożego  widzenia   polega na nie czepianiu się treści , ale na tym by ową treść przedstawić  Bogu.



Czym  jest rozwaga? Rozwaga to krytyczna analiza , tego co dzieje się w ludzkim umyśle , zarówno w wewnętrznych ruchach jak również w jego reakcjach na to co pochodzi z zewnątrz. Zapewne rozwaga, jest czujnością i ma doczynienia z troską o "zabarwienie" psychiczne.
Czasami napotykam na ludzi, którzy mówią mi "porzuć wszelkie rozróżnienia  , porzuć osądy  i pohamowania a zanurzysz się w  dynamicznym przepływie  doświadczania życia takim jakim ono jest bez osądu .
Uważam jednak, że   postawa wobec doświadczenia - doznania , powinna  wyrastać z ostrożnie powziętych osądów i  wykorzystywać  precyzyjne rozróżnienia do oddzielenia "plewa od ziarna" a co za tym idzie,  do  pohamowania się od głupich wyborów , które nie są Bożą wolą . Nie uważam, by porzucanie rozróżnień było właściwe dla człowieka . Coś wewnątrz mnie nawołuje do  odcięcia się od nowoczesnego programu otwartości  powszechnie reklamowanej w mediach masowego przekazu , przekazu tak obojętnemu Temu który jest Bogiem.

Jeśli rozwaga Boża  jest potrzebna do życia na planecie ziemia , to zapewne ma to związek z niebezpieczeństwami, które zagrażają zdrowemu życiu ciała i umysłu. 
Skoro czyny mają następstwa, które wykraczają poza nie same , to czyż nie jest słuszne i zbawienne to, by zachować rozwagę w kontaktach z tym, co do nas dociera a co nie ma związku z Osobą Boga Żywego ? Coraz częściej przekonuję się, że ktoś wciska mi kicz o  otwartości i skłania mnie  bym porzucił rozwagę i  oddał się chwili obecnej bez osądzania jej w swoim sercu - sercu wystawionym na działanie światła Bożej mądrości płynącej z Jego Słowa..
Jeśli jednak moje myśli i impulsy są nasionami zakopanymi głęboko w przeszłościach umysłu ze zdolnościami do tworzenia wyników na odległych horyzontach przyszłości, to czy nie powinienem  dołożyć wszelkich  starań o to, by te nasiona moich  myśli były "niepokalanie  poczęte"? Czy można pozwolić sobie na niestaranność i rozrzucać  poczęte myśli  gdzie popadnie? Owoce życia  są określone przez należyte badanie siebie przed Obliczem Boga  - poddanie się pod Jego rozwagę  i moralną właściwość  .
Być może było by mniej umysłowej aborcji , gdyby się za wczasu zabezpieczyć rozważnym badaniem tego, z kim i z czym się zadajemy na tym świecie.

Praktykowanie rozwagi oznacza więc wzięcie w pełni pod uwagę tych dwoistości z ich głębokimi konsekwencjami. Osoba zakorzeniona w Chrystusowej naturze - w Duchu Bożym  nie dąży do niewybierającej świadomości, świadomości  otwartej na działanie tego świata  w jego bezosobowej totalności, ponieważ otworzyć się w ten sposób to utracić  tożsamość z Tym , który jest Osobą . Bóg jest Osobą  . Świadomość rozwinięta przez rozwagę siebie w Bogu  zbudowana jest na wyborze – dobrze przemyślanym wyborze , wyborze który jest przemyśleniem Boga o nas ,  wyborem nas kiedyśmy jeszcze o nim nie pamiętali.Bóg rozważył nasze istnienie zanim myśmy zdążyli o Nim pomyśleć.



CALENDULA OFFICINALIS. Nagietek lekarski

Kwiat nagietka może służyć jako barometr, pozwala bowiem przewidywać pogodę. Uważa się, że jeśli rano przed godziną 9.00 płatki nagietka są rozchylone i ułożone równolegle do ziemi, oznacza to, że w tym dniu nie będzie deszczu.

PS.
Etymologia słowa OFFICINALIS:
Słowo officinalis dosłownie oznacza "z lub należących do Officina", to składzik klasztoru, gdzie leki i inne artykuły pierwszej potrzeby były trzymane.

                     foto arthei . "papierówki"



Nie ma pośród żywych istot takiej, której ciała nie przenikałaby obecność  światła Bożego, które jest. Jednak z powodu trzymania się niewłaściwych koncepcji istota człowieka nie jest w stanie rozpoznać rezydującej w niej Istności Bożej. Poprzez wyzbycie się niewłaściwych koncepcji można jednak sprawić, by ta wszechwiedząca natura > mądrość zrodzona w Królestwie Niebieskim - tam gdzie mieszka Bóg   -  znów objawiła się bez przeszkód jak  Światłość gwiazdy Betlejemskiej , jak  Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało.
 Jestność Boża   mówi nam, abyśmy ją uchwycili swoimi gołymi  umysłami i pokazali to, co jest nie do pochwycenia, nie dające się uprzedmiotowić, nieosiągalne przez ludzkie starania światło które jest łaską Bożą .






Można odnieść wrażenie i chyba słusznie, że miejsce w którym znalazł się człowiek nie jest jego domem i czuje się tu obco. Gdzieś w głębi umysłu czujemy, że ten świat nie jest tak zupełnie tym, w czym potrafimy się odnaleźć . To wygląda tak jakbyśmy się w tym świecie zagubili i tylko co jakiś czas powraca do nas pamięć Domu Bożego , z którego kiedy wyszliśmy .To nie daje nam spokoju , tak jakby istniało jakieś miejsce, które nawołuje nas do powrotu .
 Idziemy po omacku nie rozpoznając tego głosu ani tego w czym ten głos nas przypomina. Może jesteśmy  istotami nieznającymi siebie w Bogu? Może szukając obok siebie nigdy nie odnajdziemy Domu Bożego ,  w którym już jesteśmy. Żyjemy w stanach umysłowych, które starają się nas odprowadzić od świadomości Osoby Boga który nas ludzi kocha .

Uczestniczymy w grze , którą sami kreujemy, aby nią wypełnić czas i zabić pamięć o Bożym utraconym raju. Coraz częściej zaprzeczamy temu,  że jesteśmy smutni i nie staramy się rozpoznać własnych łez. Krążymy niepewnie po tym świecie angażując się w poszukiwania niemające końca , szukamy w ciemności umysłu ale nie jest to umysł Boży . 
Czy nigdy nie rozpoznamy tego czego naprawdę szukamy?Jeśli nie zatrzymamy się i nie zaprzestaniemy budowania ” tysięcy domów” bez Boga  , które w żaden sposób nie zadowolą niespokojnych umysłów to doprowadzimy kolejne pokolenia do stanu totalnego zapomnienia o swojej prawdziwie Bożej naturze . 

Ponad polem  jaśniejący księżyc; w świerkach - zdychający wiatr;
Przez całą noc taka  cisza - dlaczego? I dla kogo


 Bezcelowe, puste życie nie musi kojarzyć się z czymś  przygnębiającym. Wręcz przeciwnie , może kojarzyć  się z wolnością chmur i górskich strumieni płynących donikąd z wolnością kwiatów w przypolnych ogródkach , których piękna nie dostrzeże oko zaprzątnięte jedynie myślą spekulatywną.


„Twarda rzeczywistość" ludzkiego życia jest takim samym przejawem działania bezcelowej takości  jak zarys gałęzi na tle gwieździstego nieba.  




 Jeśli umysł nie będzie spowity  linami  "pielgrzymek" ku Bożej obecności , będzie zawsze żył pośród bezosobowych błękitów nieba  i bezosobowych zielonych drzew . Jeśli człowiecza natura będzie rezonować* z  twórczą mocą   Natury Stwórcy , gdziekolwiek by się udał taki człowiek , zawsze będzie widział wyskakujące ponad wodę ryby i lecące po niebie gołębie pokoju i wolności. 

(łc. resonare ‘odbrzmiewać; dawać echo’) znajdować się w stanie rezonansu z siłą wzbudzającą drgania; współdrgać, współbrzmieć.

Istność  rochodzi się na wszystkie strony. Można ją znaleźć nie szukając.
.
Natura. 
 Ludzie czasami kochają ją tak bardzo, że się z nią jednoczą i  czują każde uderzenie jej pulsu . Uwaga człowiecza napotyka niepozorną jej postać , niemal zupełnie ukrytą i nienarzucającą się , np tak jak tę muszlę na pniu drzewa . Niewinnie i bezpretensjonalnie , bez pragnienia aby być dostrzeżoną przez kogokolwiek , skromna , wzbudza mój podziw nad tajemnicą  ISTNOŚCI BOGA.
Umysł otwiera się sam na widok natury  i niemal zupełnie wychodzi poza sprzedajne i podłe rejony nagromadzonych skalań umysłu .

 Powierzchowna analityczność ego zostaje odcięta , dochodzi do zespolenia się z tym co JEST głębokie w Osobie Boga   a  rozróżniający i  indukcyjny ,   indywidualistyczny  intelekt zatraca się (zanika) w miłości do Tego który Jest . Wszystko, to, co dotąd wydawało się być uporządkowane przez ego ,   odtąd wydaje się być odnalezione w Nim - w Tym który jest Osobą miłującą .   To,  co  dotąd było jasne  , staje się jeszcze  bardziej jasne  i  wzbogacone ,  konceptualnością Bożą  i  stygmatyzującym widzeniem nieiluzorycznym .  To co człowiek  starał się sobie poukładać na swój osobisty sposób i zorganizować w sposób władczy i apodyktyczny-  skłonny do narzucania wizji   naturze... zatrzymuje się na widok Tego który jest rzeczywistym Panem Nieba i ziemi.
Dochodzi do głosu totalny (zupełny)  ogląd  otaczającego  świata . Ogląd którego Twórcą i dawcą jest ON - Bóg.

Synteza (esencja) tego Który JEST (Boga),  przenika w glebie ciszy gotowej na przyjęcie   słów i kodeksów,  wiara    doświadczając  pustki otwiera się na ziarno bożego słowa. Zapatrzenia bez patrzenia w Boże Słowo jest jedynie  właściwą i bezpieczną drogą na tej ziemi.
Wielu z nas ludzi doświadcza czegoś takiego w chwili gdy wzrok wewnętrzny utkwiony jest gdzieś pomiędzy horyzontem a nami . Właśnie wtedy, coś w czym bezustannie tkwimy - natura Istności integruje nas , łączy i budzi  nie systematyzującą (wolną)  , intuicyjną  i dogłębną  świadomość tego co JEST i czym jesteśmy . Łatwo wtedy popaść w złudne widzenia czegoś co nie jest widzeniem Boga . Dlatego zawsze człowiek żyjący na tej ziemi powinien dbać o rzetelną znajomość Bożej prawdy i trzymać w w swej Pamięci Słowo Boga . 




Marność myśli  ludzkich  wstępuje  na scenę życia  i  jedna po drugiej  opada w otchłań zapomnienia Bożej Osoby. Brak jest choćby jednej z nich , która rzucałaby promień światła  do wnętrza Bożej świątyni w której objawia się Żywy Bóg  .   Sytuacja ludzkości postrzegana okiem intuicji bezbożnej    ukazuje się taka, jaka jest - jako gaszenie pragnienia słoną wodą, jako dążenie do celów , które w wartkim upływie czasu okazują się niestałe. Człowiecze  próby ogarnięcia świata okazują się zaciskaniem pętli wokół  rozumu pozbawionego Ojcowskiej natury Boga.

Te  kwiaty odczuwają życie, które się w nich znajduje.. Jest to życie Boże.
Poza formą zewnętrzną są   intensywnie żywym polem energii,  które w nich jest. To pole  Bożej obecności  można nazwać energią życiową, z której utkany jest ten kwiat. To Bóg objawia sam swoje życie.
Kwiaty scalają  się nie tylko ze  swoim ciałem zewnętrznym,  ale przede wszystkim ze swoją  Istnością w Tym który je powołał do życia . To z Niego   wywodzą się  i w Nim się rozpoznają .

A ty? 


     foto arthei 2016


Zdarzają się takie poranki , kiedy Istność Boża zagląda przez okno duszy. Odczuwasz wtedy świadomą obecność głębszej jaźni Boga  , gdzieś na horyzoncie -  w tle fotograficznego ujęcia pod powierzchnią myśli człowieczej zaślubionej z Tym który Jest  . Zaraz po wschodzie słońca , tuż o poranku myśl na krótko się ucisza  i umysł traci na chwilę energię. Identyfikacja z umysłem Bożym zostaje nawiązana . Budzi się nowy Boży dzień .

foto arthei © Template by : Urangkurai / powered by :blogger